Polski konserwatyzm to zabawa klasy średniej
-
Bardzo trafne spostrzeżenia
-
Komentarz z lubczasopisma: Nowe Peryferie
@acmd
to jest ciekawe, bo z czego bierze sie potrzeba konstruowania tożsamości?
chyba z poczucia wyobcowania
więc mamy u prawicy [przynajmniej częściową] niezgodę na współczesny świat
z drugie strony piszesz o 'pogodzeniu się z rynkiem'
a to właśnie 'rynek' miał największy wpływ na to jak nasz świat wygląda
a zatem prawicowi konserwatyści chcąc uciec od 'złych' elementów współczesności
zgadzają się na to, co jest jej głównym motorem
niechże się więc w końcu ogarną!
-
@abrakadabrahokuspokus
oczywiście, że podziały ideologiczne to nie wszystko. Pytanie, jakie jednak mi się narzuca, brzmi: czy dla "zwykłych Polaków" są one tak bardzo istotne, jak przedstawiają to media czy to lewicowe czy prawicowe? Czy Polacy nie są po prostu "praktycznie tolerancyjni" i bardziej obchodzą ich kwestie bardziej materialne niż symboliczne?
Pozdrawiam
-
@krakowrazem
Witam,
czasem wydawało mi się, że rzeczywiście pewne nurty w PiSie przekraczały te podziały. Czasem zaś - że je replikują.
Co do kandydatury Pana Dudy, to przyglądam się sprawie - na pewno nie ma u mnie szans p. Kracik zaś na p. Majchrowskiego głosował bym z cieżkim sercem.
Ale sądzę, że to właśnie konkretne działania na rzecz miasta powinny być decydujące.
Pozdrawiam
-
@
sporo kwestii, odniosę się szerzej tylko do jednej. Czy konserwatyści się pogodzili z kapitalizmem zbyt potężnym, by ko pokonać czy może:
- uznali go za system konserwujący to, co najważniejsze, strukturę społeczną
- konserwatystami stali się bogatsi mieszczanie, którym poprzednie rewolucje przynosiły korzyści, ale kolejna niosłaby ryzyko
Kapitalizm poprzez "odciążanie państwa" generuje dziedziczenie pozycji społecznej. Dawne klasy rządzące były na wstępie na lepszej pozycji (majątek, wykształcenie, wejścia), więc mogły wykorzystać zmianę ustroju tak, żeby ich pozycja nie ucierpiała wg nowych kryteriów (jak z owym słynnym "uwłaszczeniem się nomenklatury").
Dzisiejszy konserwatyzm przejął mnóstwo postulatów kupieckich, bardzo pasuje tym, dla których zysk jest w życiu najważniejszy.
Sam tradycjonalizm uważam za wygodna przykrywkę dla nihilizmu, do którego skłania kapitalizm. Nie wymaga refleksji, a moralność wiąże z przynależnością i obrzędowością, a nie zwykłymi codziennymi wyborami. Oczywiście może także stanowić element stałości w dynamicznym świecie rynku puszczonego samopas, co zauważyłeś.
Oddzieliłbym opcje polityczne od zbiorów jednostek, które w danych wyborach wybierają tak, a nie inaczej. Większość nie stanowią wyznawcy i naturalni zwolennicy, którzy zgadzają się z każdym słowem partyjnego programu. O wyborze może zadecydować jeden punkt, albo tylko wizerunek kandydata.
Uważam, że klasy społeczne mogą mieć znaczenie przy wewnętrznym (?) dzieleniu konserwatyzmu. Istnieją pewne cechy spotykane raczej w konserwatyzmie chłopskim, takie, które akcentują konserwatyści zamożni, czy typowe dla środowisk robotniczych. Zawsze jednak będzie to tylko "częściej".
-
@krakowrazem
Mógłbyś coś napisać więcej o tym ... nowym ? Zainteresowało mnie to.
-
Komentarz z lubczasopisma: Nowe Peryferie
@acmd
Eks - redykałowie wszelkich rewolucji konserwatywnych z początku lat 90 - tych, pampersi, sushi - mesjaniści, konserwatyści centrowi, którzy pisują swoje prześmiewcze felietony w dziennikach i tygodnikach lub tworzą prawicowe skrzydło PO/ liberalne PiSu, Wildstein, RAZ są dla mnie zwyczajnymi liberałami (oczywiście w bardziej klasycznym i zachowawczym stylu). A te wszystkie konserwatyne wtręty, patriotyczno - sentymentalne gadki i walki o krzyż (w szkołach i w Sejmie), z krzyżem sprofanowanym przez artystyczny penis Nieznalskiej, z warszawskim salonem, zdeprawowaną kulturą były tylko formą standardowej wojny pokoleń, rywalizacji o lepszą pozycję i zaistnienie, wyróżnienie się poprzez prowokacje i bicie w polityczną poprawność.
Wydawalo mi się, że bardzo chętnie chcieliby zająć miejsce tych, którzy dzielili i rządzili w pierwszej dekadzie III RP, sami mogliby wtedy wykluczać, bawić się w publiczne donosy i demaskowanie wrogów (co, trzeba to uczciwie powiedzieć, wielokrotnie ich samych dotknęło). Ale najgorsze było to, że ich ogląd rzeczywistości dość często można było scharakteryzować zdaniem - "wszystko widzą rozdzielnie". Zdumiewające, że nie potrafili chociażby dostrzec negatywnego wpływu tej antyspołecznej transformacji czy "dzikiego kapitalizmu" na sytuację polskich rodzin czy szarych, katolickich mas. Albo na degenerowanie kultury. Polityczna rzeczywistość lat 97-2001 i 2005-? bardzo mocno nam to pokazuje.
Z kolei konserwatyści w wersji ultra, antynowocześni radykałowie prawicy, tradycjonaliści odrzucający współczesną demokrację tworzą coś na kształt "zakonu pitagorejczyków" i są poza dualizmem elity - lud w standardowym ujęciu liberalnej demokracji. Są awangardą kontrewolucji (profesorowie, naukowcy, działacze, aktywiści, bardziej oczytani politycy) a lud jest punktem odniesienia tylko w sytuacji, gdy pozostaje wierny obyczajowi, tradycji, Kościołowi i trzyma się pokornie na powrozie tychże czynników. Kiedy się zrywa jest odrzucany z pogardą jako motłoch.
-
acmd
Przepraszam za off topic, pozwolę sobie przekleić odpowiedź na Pana komentarz
"Nie wiem, czy próba przekroczenia gospodarczej zależności musi prowadzić do autarkii"
Podkreśliłem "dosłownie rozumianej". Domyślam się, o co Państwu chodzi, komentarz dotyczył niefrasobliwości i sztampowości wysłowienia się.
"I właśnie dlatego uważamy, że państwo narodowe jest wartością - bo tylko ono ma z jednej strony możliwości a z drugiej może mieć motywację by to przeprowadzić." - nie bardzo rozumiem, dlaczego tylko państwo oparte o wspólnotę etniczną ma mieć taką motywację? Szwajcaria jest państwem raczej pilnującym swych gospodarczych interesów. Może to znów kwestia niefrasobliwości wysłowienia, raz Państwo piszecie o "państwie suwerennym", raz o "państwie narodowym", a to nie są pojęcia tożsame.
Niektórzy lewicowcy (nazwijmy ich narodowymi lewicowcami...) podkreślają wagę "nacjonalizmu gospodarczego". W Polsce oznacza to żądanie, aby firmy, banki, fundusze itd. "pozostały w polskich rękach". Czy firmy "pozostające w polskich rękach" znacząco mniej wyzyskują pracowników najemnych, mniej oszukują na nadgodzinach, pensjach, mniej ryzykują bezpieczeństwo pracowników, mniej sekują działalność związkową, niż firmy obce? Z pewnością nie, często w tym są bardziej bezczelne niż firmy zagraniczne. Czy firmy "pozostające w polskich rękach" jakoś znacząco mniej kantują na podatkach, czy wyszarpują różne ulgi szantażem - jak nie dacie, zwiniemy się, i będzie bezrobocie, niż firmy zagraniczne? Również nie. Mało tego - również w spółkach Skarbu Państwa dochodzi do rażących nadużyć wobec pracowników (przykładowo w górnictwie) - zatem i ochronienie przez prywatyzacją nie musi wiązać się poprawą położenia pracowników.
Zatem problem nie tyle w "pozostawieniu gospodarki w polskich rękach", co w prawie pracy i jego egzekwowaniu, zapewnieniu swobody działalności związków, i polityce fiskalnej i kontroli skarbowej - wobec wszystkich podmiotów, polskich, zagranicznych, prywatnych i publicznych.
"Jeśli idzie o obyczajówkę, to ja przynajmniej jestem za poszerzeniem sfer wolności w społeczeństwie, ale nie może to się odbywać za pomocą pogardy dla tych, którzy chcą być bardziej tradycyjni. Czy oni będą agresywni - cóż, to już ich sprawa." - To wyraźny unik. Moje pytanie dotyczyło sytuacji, bynajmniej nie abstrakcyjnej - jeśli duża część społeczeństwa uznałaby, że np. pewne formy manifestowania odrębności etnicznej przez mniejszości "unieważniają jej [tj. "dużej części"] styl życia", to czy Państwa program oznacza akceptację dla ograniczeń dla mniejszości, zgodnie z życzeniem "dużej części"? Przypomnę: "Sprzeciwiamy się „obyczajowej terapii szokowej”, która w imię obrony praw mniejszości unieważnia style życia dużej części społeczeństwa."
-
@ Autor + pandada
Witam
Jakiś czas temu zostałem wyrzucony z Psychiatryka24, a bieżącego (autoironicznego) konta komentatorskiego używam tylko do inicjowania kontaktu z blogującymi tu osobami, których notki wyjątkowo mnie zainteresowały, ale nie znam innej drogi przesłania im informacji, np. ich adresu e-mail, alternatywnego blogu.
Tak też było z Twoją notką: Zainteresowała mnie ona i mam nadzieję że temat zostanie rozwinięty w komentarzach poniżej. Z wymienionego wyżej powodu nie chcę sam włączać się do dyskusji (przynajmniej nie w tym miejscu), ale jestem zainteresowany jej biernym obserwowaniem i chciałbym podrzucić Ci i Twoim komentatorom kilka sugestii/linków, które być może w toku tej dyskusji się przydadzą. Ewentualne uwagi do mnie samego możesz opublikować tu jako komentarz, jednocześnie wskazując mi miejsce poza psychiatrykiem, w którym ewentualnie mógłbym Ci odpowiedzieć albo przesłać na quasi.s24 maupa gmail.com .
Takich sugestii/linków (do pewnych publikacji lub moich relewantnych tematycznie komentarzy, które niegdyś tu w P24 zostawiłem) - dotyczących (i) związku konserwatyzmu z kultem kapitalizmu/wolnego rynku oraz (ii) relacji między konserwatyzmem a pozycją społeczną - miałbym 4:
1.
Pewne prasowe doniesienia na temat wyraźnego wzrostu popularności postaw konserwatywnych, zwłaszcza wśród młodych ludzi, które socjologowie jakoby ostatnio obserwują w Polsce, zebrałem TUTA.
2.
W kontekście Twojej notki może przydać się też ta przeglądówka zbierająca informacje na temat pewnych hipotez i obserwacji dotyczących psychologicznego podłoża "prawicowości"/"konserwatyzmu" i "lewicowości"/"liberalizmu":
John T Jost, Christopher M Federico, i Jaime L Napier, "Political ideology: its structure, functions, and elective affinities," Annual Review of Psychology 60 (2009): 307-337.
[artykuł jest długi, ale jakiś czas temu napisałem komentarz w którym m.in. streszczam jego zawartość - patrz TUTA]
Szczególnie interesująca mogą wydać Ci się krótko omówione tam koncepcje Social Dominance Orientation i Right-Wing Authoritarianism.
Wysoki poziom RWA ma jakoby popychać w stronę prawicowości/konserwatyzmu raczej osoby o gorszej pozycji społeczno-ekonomicznej, natomiast wysoki poziom SDO - raczej te o lepszej [w tym zapewne wszystkich libertarian/"korwinistów"/"wolnościowców", często silnie przekonanych o swojej nadprzeciętności]. Przy czym przynajmniej w niektórych społeczeństwach stwierdza się istnienie umiarkowanej korelacji między SDO a RWA (tj. istnieje też zauważalna frakcja osób odznaczających się zarówno podwyższonym SDO, jak i podwyższonym RWA).
3.
Kolejną relewantną ciekawostką jest niedawna publikacja socjologa/ewo-psychologa Satoshiego Kanazawy, m.in. przytaczająca dane, z których jakoby wynika, że prawicowcy-konserwatyści są średnio mniej inteligentni od lewicowców-liberałów. Tu link do jego blogowej notki w całości poświęconej temu aspektowi jego pracy:
S. Kanazawa, "Why Liberals Are More Intelligent Than Conservatives," The Scientific Fundamentalist (in Psychology Today Blogs), Marzec 21, 2010.
Krótko pisząc: Hipoteza stawiana przez Kanazawę próbuje wyjaśnić ten rzekomy fenomen sugerując, że postawa "konserwatywna" jest dla człowieka "instynktowna"/"naturalna", biologicznie predeterminowana jako dziedzictwo ewolucyjnej przeszłości; wysoka inteligencja ma, zdaniem Kanazawy, ułatwiać sprzeniewierzanie się wszelkim tego typu wrodzonym "predyspozycjom mentalnym", stąd im wyższa inteligencja osoby, tym wyższe ryzyko, że w toku rozwoju intelektualnego i socjalizacji wyrobi sobie przekonania i zachowania mniej od nich zależne; przykładem takiej "nowoczesnej&nienaturalnej" postawy jest uogólniona troska o ludzi, nawet tych anonimowych, nie będących ani krewnymi, ani przyjaciółmi, ani "współplemieńcami" oraz przedkładanie rozwiązań systemowych dotyczących wszystkich (np. socjalistyczna redystrybucja dochodu) ponad aktywność indywidualną&bezpośrednią dotyczącą tylko tych osobiście wybranych/wyróżnionych (np. działalność charytatywna). [BTW, to by pasowało także do uwag z wyżej wspomnianej przeglądówki Josta et al. - autorzy charakteryzują tam postawę konserwatywną jako "prostszą" i przywołują badania wskazujące, że ludzkie sądy mają tendencję do konserwatywnienia wraz z rosnącym obciążeniem poznawczym, powodowanym np. alkoholem.]
W kontekście porównania "rozwiązań systemowych" do "działań indywidualnych" dorzucę jeszcze wykład (18 min.) Stevena Pinkera wygłoszony w ramach TED. Pinker mówi m.in. o tym, jak przemoc wiąże się z "samowystarczalnym indywidualizmem" i jak "Lewiatan", którego różni "wolnościowcy" chcą się pozbyć (a przynajmniej poprzycinać do postaci minarchistycznego/neoliberalnego bonsai), mniej lub bardziej bezpośrednio wyrugował większość przemocy z naszego świata.
Jeśli przyjmiemy, że przynależność do "ludu" negatywnie koreluje z szeroko pojętą inteligencją - czy to za sprawą ograniczonej edukacji i środowiskowej stymulacji kulturowo-intelektualnej, czy to za sprawą prawidłowości, że ludziom ograniczonym intelektualnie generalnie trudniej jest awansować socjo-ekonomicznie, więc akumulują się w ramach "ludu" - i jeśli w hipotezie Kanazawy jest jakaś racja, to można oczekiwać nierównomiernej dystrybucji konserwatyzmu w poszczególnych warstwach społecznych i największego jego natężenia właśnie wśród "ludu". Tym bardziej, że w Polsce "lud" ma raczej utrudniony dostęp do światopoglądowo-politycznych wykładni innych niż ultrakonserwatywnym Kościoł katolicki.
Warto jednak ostrzec, że Kanazawa słynie z debilnych poglądów (choć raczej konserwatywnych), wysysania z brudnego palucha barwnych "just-so-stories" i z nagminnego dopuszczania się w swych publikacjach błędów metodologicznych, więc do wszelkich jego rewelacji warto podchodzić z należytą ostrożnością (i nie jest zaskoczeniem fakt, że krytyka dotknęła także wspomnianej tu hipotezy). Oczywiście pewną wzmożoną ostrożność należy zachować także wobec prac cytowanych w pkt. 2. i w ogóle wobec psychologii jako takiej oraz jakiegokolwiek jej dorobku.
4.
Na koniec dorzucę jeszcze myśl zapożyczoną od pandady (i pośrednio wspartą artykułem Josta et al.) na temat istoty prawicowości i lewicowości. Wyrażałem ją wielokrotnie w różnych miejscach, więc wkleję tu jakieś jej sformułowanie z jednego z moich komentarzy:
Mimo całego relatywizmu oraz ciągłości i wielowymiarowości, moim zdaniem można wyróżnić kryterium uniwersalnie pozwalające na choćby zgrubne szacowanie stopnia "prawicowości"/"lewicowości" danej ideologii i to w skali absolutnej, tj. niezależnej od lokalnych przestrzennie/czasowo uwarunkowań czy istnienia pluralistycznego parlamentaryzmu. Tym kryterium jest podejście do kwestii międzyludzkich nierówności, a nierówności te mogą przejawiać się w najróżniejszych aspektach, np.: w aspekcie stanowym (właśnie konflikt o te feudalne nierówności zrodził pierwszą "prawicę" i "lewicę" w okolicach Rewolucji Francuskiej), w aspekcie klasowo-ekonomicznym, w aspekcie rasowym, w aspekcie narodowym (tj. postrzeganie ważności własnego narodu na tle innych narodów), w aspekcie etnicznym (tj. prześladowanie jednych grup etnicznych lub uprzywilejowanie innych), w aspekcie religijnym (tj. prześladowanie jednych grup wyznaniowych lub uprzywilejowanie innych), w aspekcie płciowym (tj. polityczna/gospodarcza/obyczajowa/itp. emancypacja vs. poddaństwo kobiet), w aspekcie rodzinnym (tj. prawa dziecka vs. siła i zakres władzy rodzicielskiej), w aspekcie zdrowotnym (tj. stosunek do niepełnosprawnych fizycznie lub psychicznie), w aspekcie obyczajowym (np. stosunek do różnych mniejszości seksualnych, do przestępców) etc.
Prawica generalnie jest elitarystyczna, tj. dąży do tolerowania/utrwalania/pogłębiania/kreowania oraz usprawiedliwiania/racjonalizowania międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes tych silniejszych, o czynienie silnych jeszcze silniejszymi, nawet kosztem słabszych. Natomiast lewica jest generalnie egalitarystyczna, tj. dąży do znoszenia zastanych międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes słabszych, o czynienie słabszych silniejszymi, nawet kosztem tych obecnie silniejszych.
Konserwatyzm to elitaryzm w sferze społeczno-obyczajowej, natomiast pro-kapitalizm (czasem wręcz socjaldarwinowski, jak u korwinistów) - w sferze klasowo-ekonomicznej. Przypuszczam, że obie te postaci elitaryzmu często mogą być podsycane z grubsza tymi samymi mechanizmami psychicznymi, takimi jak wspomniane SDO/RWA czy typowe dla konserwatystów (wg Jost et al.) upodobanie do surowego oceniania oraz do przypisywania ludziom indywidualnej odpowiedzialności za ich sytuację życiową. Stąd można się spodziewać, że u wielu ludzi oba elitaryzmy będą współwystępowały jako dwie strony tego samego medalu.
pozdrawiam
Quasi
Piszę w lubczasopismach
-
16.10.2010 15:28
-
09.09.2010 23:41
-
09.09.2010 12:30
-
04.08.2010 18:58
Ostatnie notki
-
Polski konserwatyzm to zabawa klasy średniej
Jedną z najczęściej stosowanych klisz w dyskursie na temat kondycji społeczeństwa...
16.10.2010 15:26 10 -
Czas na PiS bis?
Ponoć w Warszawie obijają się o bruk głowy PiSowskich liberałów, ścinanych przez krwiożerczego Prezesa - tak...
09.09.2010 09:59 11 -
Skutki wyprawy krzyżowej
Jeśli wierzyć w spiskowe teorie dziejów, to można domniemywać, że wczoraj pijarowcy rządzącej Platformy...
04.08.2010 18:30 7
Moje ostatnie komentarze
-
no cóż. mnie też odebrało mowę, jak zobaczyłem niektóre tezy historyczne. pluralizm...
09.06.2011 13:40
-
ale to jest moim zdaniem mit, że od silniejszych nie da się ściągać "bo sobie pójdą". da...
06.03.2011 12:05
-
wzruszyłem się, naprawdę. a jak autor wypowiedzi przestanie szafować emocjami i zacznie...
06.03.2011 12:04
-
ale te wszystkie uwagi jedynie potwierdzają moją tezę, że wolny rynek w stanie czystym nigdy...
05.03.2011 22:20
-
miałem na myśli właśnie Burke'owski, rozsądny konserwatyzm.
05.03.2011 22:19
Aktywne dyskusje
-
Polski konserwatyzm to zabawa klasy średniej
komentarze: 10ostatnio: CIEŃ QUASIEGO
-
Czas na PiS bis?
komentarze: 11ostatnio: ZYGFRYD
-
Skutki wyprawy krzyżowej
komentarze: 7ostatnio: ACMD
-
Wyborca, który mówi nie
komentarze: 16ostatnio: ACMD
-
Kapitalizm i (social) media
komentarze: 8
Archiwum postów
| « | Styczeń 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- 1maud 1092 22391
- a.zarzeczańska 45 602
- andaluzyjka 4 2
- binkovsky 13 732
- Chevalier 399 12786
- Contraposto 21 234
- ezekiel 486 8973
- Filip Memches 176 903
- geissler 27 147
- kazimierz.marchlewski 23 271
- Krytyka Polityczna 229 9
- Krzysztof T 13 53
- Krzysztof Wołodźko - Consolamentum 647 5402
- maciejlowicz 41 13
- Michalina Przybyszewska 22 113
- Nowe Peryferie
- NowePeryferie - redakcja 61 29
- NOWY OBYWATEL 386 321
- socjalpatriotyzm 16 33


Ale coś nowego się wyłania... w Krakowie. Wydaje się, że Andrzej Duda szuka rozwiązań na dziś bez odgrzewania starych dań.
Pozdrwaiam